Jak zrobić płytę gipsową

Płyta gipsowa w pracowni, w której używa się plastycznych mas ceramicznych to chyba jeden z najbardziej przydatnych przedmiotów. Pozwala na wyrobienie gliny przed rozpoczęciem pracy (tak, nawet takiej gliny zapakowanej w elegancją paczkę, prosto z fabryki) oraz umożliwia dość szybkie odzyskanie odpadowej masy i ponowne jej uplastycznienie. W tym drugim wypadku płyta odciąga nadmiar wody z bardzo mokrej gliny, umożliwiając jej ponowne wyrobienie i doprowadzenie do odpowiedniej wilgotności. Tradycyjnie używało się do tych celów raczej desek i nadal niektórzy ich używają, ale gips wydaje się być trwalszy, przy jednoczesnej doskonałej chłonności wody.

Ponieważ płyta gipsowa w mojej pracowni zaczęła pękać, a okruchy gipsowe wychodzące z rysy wykazywały ogromną chęć zakolegowania się z gliną, zapadła decyzja o zabezpieczeniu płyty taśmą oraz o tym,  że czas na nową płytę. Jako, że poprzednią także robiłem sam, nawet nie zastanawiałem się nad ofertą sklepów, tym bardziej, że potrzebuję czegoś większego niż oferuje rynek. Czegoś w wymiarze 65×90 cm, bo idealnie pasuje do mojego stołu. Tak duże wymiary pozwalają na zapewnienie miejsca do wyrabiania gliny tuż przed pracą przy jednoczesnym robieniu recyklingu  – wszystko się mieści. Takie recyklingowanie potrafi potrwać 2 dni, a glinę gdzieś wyrabiać trzeba. Duży format pozwala też np. podzielić płytę na część do wyrabiania jasnej i ciemnej gliny – jeśli jest taka potrzeba. Można też mieć kilka mniejszych płyt, do różnych glin.

Do odlania płyty potrzebne było super gładkie podłoże, od którego gips ładnie odejdzie. Najlepiej, żeby jeszcze było tanie i łatwo dostępne. A idealnie byłoby, gdyby było za darmo. Jeżeli widzicie na śmietniku grube szkło w dużym formacie – nie zastanawiajcie się do czego Wam się może przydać. Po prostu bierzcie! Na szkle należy jeszcze zbudować prostokątną ramkę (np. z listewek), uszczelnić i mamy formę do odlania prostokątnej płyty. Ponieważ mój format był spory, zdecydowałem się podłożyć pod szkło podwójną warstwę folii bąbelkowej. Na sztywnej posadzce taka obciążona tafla mogłaby pęknąć.

Do budowy ramki zastosowałem taki formierski patent polegający na tym, że 4 listwy (takiej samej, lub różnej długości) mają doczepiony na końcu wystający schodek. Po ustawieniu dowolnego formatu, łapiemy listewki ściskami stolarskimi w sposób pokazany na zdjęciu. Takie listewki powinny być lakierowane, by gips do niech nie przywarł. Żeby płynny gips nie miał szansy uciec pod ramką unosząc ją do góry, boki trzeba uszczelnić gliną. Warto do prac formierskich mieć w pracowni trochę starej, zanieczyszczonej lub po prostu marnej jakości gliny, którą traktujemy jak plastyczne spoiwo lub wypełniacz przestrzeni. Nie wyrzucamy jej gdy wyschnie, tylko namaczamy i używamy ponownie, nie przejmując się, że dostają się do niej resztki gipsu lub inne paprochy. Ja z uwagi na wielkość dociążyłem ramkę czymś co wygląda jak paczki z narkotykami, które przywiozłem prosto z Kolumbii, ale to tylko cegły. Naprawdę.

Formy gipsowe do odlewania wymagają zastosowania dobrej jakości gipsu formierskiego, ale płyta to tylko płyta – nie wymagajmy od niej nie wiadomo czego. Ma chłonąć wodę i być mocna. Dlatego w tym przypadku możemy pozwolić sobie na tańszy gips np. GC-41 z Nowego Lądu. Przed wydaniem sporej ilości pieniędzy w sklepie dla ceramików lepiej poszukać czy gdzieś nie dają taniej tego samego gipsu… np. 2 razy taniej! Zainteresowanych odsyłam do oferty warszawskiego sklepu Jasskor. Ponieważ gips ten nie jest bardzo drogi (worek 20 kg to koszt ok. 25 zł brutto), lepiej kupić go trochę więcej niż będziemy potrzebować. Żeby policzyć potrzebą ilość, musimy powoli przejść do samego procesu mieszania gipsu i tzw. współczynnika gipsowo-wodnego. Ale po kolei.

Zacznijmy od ilości gęstwy gipsowej (czyli mieszaniny gipsu z wodą) potrzebnej do zalania foremki. Trzeba zacząć od określenia jaką objętość będzie miała odlewana płyta. W przypadku prostopadłościanu obliczenia są raczej proste, bo mnożymy 3 boki, czyli w naszym przypadku 65 cm x 90 cm x 5 cm = 29250 cm3 czyli 29,25 litra. Jeżeli przeliczanie jednostek wywołuje u Was torsje, można skorzystać z prostego kalkulatora np.: www.liczby.pl. 30 litrów gęstwy to dosyć dużo i ciężko taką ilość dobrze wymieszać, więc postanowiłem odlać płytę na 2 razy, czyli najpierw zalać foremkę do połowy, a potem dolać resztę. Skoro więc mamy przygotować 15 litrów gęstwy musimy dowiedzieć się ile będziemy potrzebować wody i gipsu w proszku. Producent gipsu podaje wartość współczynnika gipsowo-wodnego na swojej stronie lub w specyfikacji technicznej i musimy się dowiedzieć jak powinien być, bo dla różnych gipsów ten współczynnik będzie inny. Mówi nam on jaki ma być stosunek gipsu do wody (lub odwrotnie). Może być podany tak: 80/100 lub tak: 1,4 i określa on stosunek wagowy. Jeżeli tej wartości nie towarzyszy żaden opis („wodno-gipsowy” lub „gipsowo-wodny”) to należy kierować się zasadą, że gipsu ma być więcej niż wody. Jeśli więc mamy 80/100 to znaczy, że mieszamy WODĘ z GIPSEM w stosunku odpowiednio 80:100 (lub myśląc odwrotnie) GIPS z WODĄ w stosunku odpowiednio 1,25:1. Ten drugi zapis jest wygodniejszy, bo mówi nam wprost o ile więcej gipsu należy wziąć przy danej ilości wody. Im więcej gipsu będzie w mieszaninie tym mocniejszy będzie odlew i tym mniej chłonny (mniej porowaty).

Wróćmy do ilości wody, skoro do niej będziemy dostosowywali ilość gipsu w proszku. Ze wcześniejszych doświadczeń z gipsem wiem, że ilość gęstwy jest ok. 1,5 razy większa niż ilość wody, którą użyłem. Obliczyliśmy, że potrzebujemy na jedno lanie 15 l gęstwy i wiemy, że taką ilość uzyskamy z ilości wody o 1,5 razy mniejszej. No to dzielimy 15 l : 1,5 = 10 l. Potrzebujemy 10 litrów wody. A ile gipsu? Coś tu zaczyna nie pasować, bo wodę odmierzymy w litrach, a gips w kilogramach…? Ale przypominamy sobie, że 1 litr wody waży 1 kg (co wynika z gęstości wody) więc nasze 10 litrów wody waży 10 kg (w przypadku wody możemy sobie zamieniać litry na kilogramy do woli) i już wszystko pasuje. Ze stosunku gipsowo-wodnego podanego przez producenta wiemy, że ma być go 1,25 razy więcej niż wody. Mnożymy  więc 10 kg x 1,25 = 12,5 kg. Do stworzenia gęstwy w ilości którą potrzebujemy na odlanie połowy płyty potrzeba 10 litrów wody i 12,5 kg gipsu. Możemy mieszać.

Gips zawsze wsypujemy do wody (nie odwrotnie) i to małymi partiami, tak, żeby powietrze mogło sobie spokojnie wybulgotać na powierzchnię. Zawsze używamy zimnej wody! Nawet letnia będzie zła, bo przyspieszy reakcję wiązania i zabawa skończy się szybciej niż się tego spodziewamy. Po wsypaniu całości, czekamy kilka minut, żeby cały proszek nasiąkł wodą i zaczynamy mieszanie (najlepiej ręką). Mieszamy w taki sposób, żeby wszystkie grudki rozgniotły się i żeby wyszło z gipsu całe powietrze, uważając przy tym, żeby ruchem ręki tego powietrza do gęstwy nie wbijać. Czasy mieszania i tężenia gipsu również podają producenci. Mieszanie trzeba zrobić dość sprawnie, by przygotować dobrą, jednolitą gęstwę i jednoczenie zmieścić się w czasie kilku minut, zanim gips nie zacznie tężeć – wtedy nie będzie się go dało wlać do przygotowanej formy. Podczas pracy z gipsem trzeba zadbać o ochronę dróg oddechowych oraz o swoją pracownię. Najlepiej robić to w pomieszczeniu, w którym nie pracujemy z gliną, ponieważ pył gipsowy nie może dostawać się do mas ceramicznych.

Wlewamy gips do formy starając się rozlać go równomiernie, a po wylaniu kładziemy rękę na powierzchni i utrząsamy gęstwę, żeby wypełniła całą przestrzeń (rogi!) i żeby wydobyć na powierzchnię ewentualne pęcherzyki powietrza. Teraz już na dobre zacznie przebiegać reakcja wiązania gipsu (którą zapoczątkowaliśmy mieszaniem) i gips będzie wydzielał ciepło. Żeby kolejna warstwa gęstwy dobrze związała się z pierwszą, ponacinałem powierzchnię ostrym narzędziem. Dzięki temu nowa warstwa „zakotwiczy się” w tej starej. Gdy pierwsza warstwa przestanie być ciepła można wlać drugą. Ważne jest żeby ta pierwsza warstwa nadal była mokra. Jeżeli z jakiegoś powodu musimy przerwać pracę i warstwa ta będzie stała np. 2 tygodnie i wyschnie zupełnie, to należy ją zmoczyć – trzymamy się zasady, że wylewamy gips na MOKRY gips. Można dla bezpieczeństwa przygotować sobie trochę więcej gęstwy, żeby na pewno nie zabrakło. Nadmiar można usunąć z ramki długą metalową listwą, a krawędzie ramki najlepiej od razu przetrzeć wilgotną gąbką, żeby nie było problemu z uwolnieniem płyty. Po wystygnięciu drugiej warstwy można zdjąć ramkę. Teraz płyta musi schnąć i jeśli jest tak duża i gruba to potrwa to ok. 2 tygodni (zależy od warunków w pracowni). Może zdarzyć się, że taka płyta będzie chciała się deformować. Żeby temu zapobiec można przez pierwszy tydzień ją czymś obciążyć lub suszyć na jakimś stelażu, tak, żeby powietrze miało dostęp ze wszystkich stron. Ostre krawędzie płyty najlepiej zaokrąglić papierem ściernym (na mokro lub na sucho) a ewentualne ubytki uzupełnić gipsem. Strona płyty, która miała kontakt ze szkłem powinna wyjść idealnie gładka i to będzie strona wierzchnia przeznaczona do kontaktu z gliną. Gdy płyta wyschnie zupełnie, kładziemy ją na gąbce lub folii bąbelkowej żeby podczas pracy na sztywnym stole nie pękła przy większym obciążeniu (trzeba założyć, że świat nie jest doskonały). Potem już tylko pozostaje zabrać się do roboty – wyrabiać, toczyć, lepić.

Jeżeli nie pracowało się jeszcze z gipsem, dobrze jest zacząć od małych ilości i zrobić przynajmniej jedną próbę, żeby poznać materiał i nauczyć się go dobrze mieszać.

Powodzenia!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *